Doniosłość Sutry Surangama
Brooks HansardDoniosłość Sutry Surangama
Mowa wygłoszona przez Brooks’a Hansarda 3-ego lipca (poniedziałek), 2011 roku w Mieście Dziesięciu Tysięcy Buddów.
Dobry Wieczór wszystkim Dobrym i Mądrym Doradcom, Amitofo,
Miałem niedawno pogawędkę z wolontariuszem i rozmawialiśmy o Sutrze Surangama.
Powiedziałem mu, że to właśnie dzięki Sutrze Surangama jestem teraz w Mieście Dziesięciu Tysięcy Buddów. W 2003 roku poświęcałem wiele mojego czasu na czytanie Sutr. Przeczytałem wszystkie najważniejsze Sutry Mahajany, które są dostępne po angielsku i również wiele sutr z Kanonu Pali. W końcu dotarłem do Sutry Surangama, którą Dr. Epstein udostępnił poprzez Internet.
Przeczytanie tej sutry naprawdę zmieniło moje widzenie Dharmy i Ścieżki. Po pierwsze demaskuje ona dewiacyjnych nauczycieli i dewiacyjne nauki. Przed przeczytaniem Sutry Surangama nie wiedziałem, że jest takie rozróżnienie pomiędzy Właściwą Dharmą a Niewłaściwą Dharmą. Zyskałem rozróżniające Oko Dharmy po przeczytaniu Sutry Surangama i uważam się z tego powodu za szczęściarza. Fakt że Czcigodny Mistrz najpierw nauczał właśnie Sutry Surangama kiedy instruował swoich pierwszych zachodnich uczniów, ukazuje jego mądrość i wgląd. Sutra Surangama demaskuje największe słabości, które powstały w nowoczesnym buddyzmie, szczególnie w tradycji Mahajana.
Objaśniałem mojemu przyjacielowi przyczyny, dla których myślę że Sutra Surangama jest tak niezbędna dla przyszłej pomyślności Dharmy w świecie. Jedną z ważnych przyczyn jest to, że skupia się ona na wskazaniach moralnych. Przed przeczytaniem Sutry Surangama, chociaż byłem świadomy, że wskazania są częścią ścieżki, nie wiedziałem, że odgrywają one taką niezbędną rolę. Nie zdawałem sobie sprawy, że wskazania są samą podstawą całej ścieżki i że bez wskazań tak naprawdę nie czynisz postępu w kierunku Bodhi. Z pewnością możesz poczynić postęp na ścieżce bez utrzymywania wskazań ale taka ścieżka nie doprowadzi do Bodhi, doprowadzi ona do czegoś innego, znacznie mniej pożądanego.
W nowoczesnych rozprawach na temat Dharmy na zachodzie, nie ma żadnych dyskusji na temat wskazań. Po prostu nigdzie tego nie usłyszysz. Usłyszysz dużo gadania na temat Zen i dużo paplania na temat Prażni. Usłyszysz dużo dyskusji o nie-jaźni, współczuciu i pustce, ale nie usłyszysz niczego o stawaniu się lepszą osobą, o rozwijaniu cnót i dobroci, o oczyszczaniu własnego umysłu z wszystkich niezdrowych myśli i o oczyszczaniu własnego ciała ze wszystkich niezdrowych czynów. Na zachodzie taka konwersacja teraz po prostu nie istnieje.
Mój przyjaciel opowiedział mi jak w ośrodkach medytacji uczestnicy, podczas przerw udają się do lasu i zażywają narkotyki, a potem, kiedy przerwa się skończy, wracają z powrotem by medytować. Moim zdaniem problemem który leży u podłoża tego wszystkiego jest niezdolność widzenia tego co jest przyczyną niewiedzy. Nie wydaję mi się by osoby początkujące w praktyce buddyjskiej były w stanie dostrzec relację jaka zachodzi między niewiedzą a łamaniem wskazań. Myślę, że jeśli mogłyby dostrzec tą relację, całkiem naturalnie chciałyby utrzymywać wskazania, ponieważ widziałyby ich znaczenie jeśli chodzi o przekraczanie niewiedzy i cierpienia.
Przyczyna ich pomieszania nie leży jednak po ich stronie. Winni są ci, którzy nauczają ich buddyzmu. Główną przyczyną dla której nie mogą zauważyć relacji zachodzącej pomiędzy łamaniem wskazań a niewiedzą jest to, że ci którzy nauczają ich buddyzmu, nie wyjaśniają niewiedzy w zgodzie z tym jak Budda ją wyjaśniał. Np. istnieje jedno fałszywe nauczanie, które istnieje w buddyzmie, jakoby niewiedza była po prostu kwestią przywiązania do dualizmu. Jeśli twój umysł może być wolny od wszelkich dualizmów i całkowicie nieprzywiązany, to samo to w sobie jest Bodhi. Takie nauczanie sugeruje, że możesz się angażować we wszelkiego rodzaju złe postępowanie, a mimo to, ponieważ jesteś nieprzywiązany i poza dualizmem, nie tworzysz karmy i w ten sposób nie zasiewasz nasion przyszłych samsarycznych istnień. Czy nie takie właśnie było nauczanie Mary od niepamiętnych czasów? Mimo to ludzie zostali oszukani wierząc, że to właśnie jest Pradżnia Buddy.
Jest to całkowicie logiczne, że ktoś z takim wyobrażeniem Prażni będzie myślał, że wskazania są nieważne. A zatem, na wstępie jakiejkolwiek rozprawy o buddyzmie z początkującymi, wierzę, że ważne jest byśmy najpierw zadbali o jasne zrozumienie, co to jest, co Budda pragnie byśmy osiągnęli poprzez praktykowanie buddyzmu. Np. nie próbujemy osiągnąć nieprzywiązanego, nieskrępowanego umysłu, który angażuje się w działania wolny od wszelkich zahamowań i wstydu. Raczej próbujemy osiągnąć umysł, który jest wolny od wszelkich zanieczyszczeń i nieczystości. Samoopanowanie i wstyd to nie są rzeczy, które powstrzymują nas przed wyzwoleniem. To właśnie niezdrowe działania ciała, mowy i umysłu sprawiają, że wciąż kręcimy się w samsarze. Nieczystość to coś co utrzymuje nas w niewiedzy i powoduje, że cierpimy. Raz kiedy zrozumiemy, że cierpienie spowodowane jest tym, że nasza natura jest zasłonięta przez nieczystości, wtedy możemy jasno zobaczyć, że złamanie wskazań jest samo w sobie przyczyną przyszłego cierpienia i niewiedzy. Raz kiedy zrozumiemy, że jedyną różnicą pomiędzy Buddą a światową istotą jest to, że natura Buddy jest czysta podczas gdy natura światowej istoty jest nieczysta, wtedy możemy jasno zobaczyć wagę wskazań.
Często pytałem ludzi co myślą na temat czym jest oświecenie. Otrzymywałem odpowiedzi takie jak: jest to posiadanie nieopisanych duchowych mocy, albo jest to osiągnięcie wszechwiedzy, albo jest to wejrzenie w pustkę jaźni. Jakikolwiek demon może doświadczyć nie-jaźni, może mieć złudzenia wszechwiedzy, i może mieć nieopisane duchowe moce. Jeśli właśnie tak definiujemy oświecenie, wtedy oczywiście nie będziemy widzieli żadnej potrzeby wskazań. Chociaż Sutry rzeczywiście nauczają, że Budda posiada powyższe jakości, takie definicje oświecenia tracą z pola widzenia to, co próbujemy osiągnąć.
Zgodnie z tym co mówił Budda, próbujemy pozbyć się nieczystości, które zasłaniają naszą wrodzoną naturę. Budda nauczał nas, że oświecenie to położenie kresu wypływom – lub klesza. Korzenie klesza, które powinniśmy usunąć z naszej natury jak nauczał to chciwość, gniew i niewiedza. To jest to co próbujemy osiągnąć kiedy kultywujemy Drogę. Jak możemy twierdzić, że jesteśmy na ścieżce oczyszczenia takiej jak ta, a mimo to jednocześnie nie doceniać potrzeby oczyszczenia naszej natury poprzez utrzymywanie wskazań? A zatem myślę, że głównym problemem jest to, że początkującym w buddyzmie nie wyjaśnia się co jest ostatecznym celem buddyzmu. Jak możemy pracować na rzecz wyzwolenia jeśli nawet nie wiemy czym to jest? Jak możemy doceniać wagę cnót i czystości jeśli nawet nie widzimy jak się one mają w relacji do oświecenia?
Początkujący w buddyzmie potrzebują być w stanie postawić znak równości między nieczystością a cierpieniem. Istnieje potrzeba by im pokazać, że Trzy Trucizny-chciwość, gniew i niewiedza-są nieczystością same w sobie i że taka nieczystość jest przyczyną leżącą u samego korzenia cierpienia. Trzeba im pokazać jak nieczystość jest przyczyną cierpienia i jak utrzymywanie wskazań kończy cierpienie poprzez oczyszczenie własnej natury. Poprzez zrozumienie czym dokładnie jest oświecenie kiedy wprowadza się ich w Dharmę, mogą zobaczyć jak wskazania są niezastąpione.
Sutra Surangama kładzie nacisk na doniosłość wskazań. Takie nauczanie jest antidotum na chorobę, na którą Dharma cierpi w dzisiejszym społeczeństwie. Jest jeszcze jedna kwestia dlaczego Sutra Surangama jest tak nieodzowna dla Dharmy w dzisiejszym świecie, mianowicie chodzi o sposób w jaki naucza o stanach skanda. Spotkałem wielu ludzi, którzy mieli „duchowe doświadczenia” i myśleli, że stali się oświeconymi. To jest jeszcze jeden problem, który tu powstaje ponieważ ludzie nie wiedzą czym jest oświecenie. Myślą, że na oświecenie składa się posiadanie dogłębnego, duchowego doświadczenia.
Jednym ze sposobów, w który Sutra Surangama pokazuje jak nieistotne są te duchowe doświadczenia jest zmiana terminologii. Co ludzie dzisiaj nazywają duchowymi doświadczeniami, Sutra Surangama nazywa to stanami skanda. Określenie tych doświadczeń jako stany ustawia je w ich właściwej perspektywie. Nikt nie może podekscytować się, iść do kogoś i powiedzieć, „Oh, miałem najbardziej zdumiewający stan!” Samo w sobie słowo „stan” ujawnia, że duchowe doświadczenie nie ma prawdziwej wartości, czy wagi, i jest po prostu jednym z wielu innych przelotnych stanów.
Wewnątrz innej buddyjskiej tradycji Mahajana, stany skanda są używane jako środek by określić jak bardzo zaawansowany jest jogin. Naucza ona, że podczas gdy postępujesz poprzez kolejne stadia w swojej praktyce, będziesz doświadczał różnych stanów i opisuje ona te różne doświadczenia jakie ktoś będzie miał kiedy postępuje poprzez jogiczne stadia. Bazując na tym nie ma nic dziwnego, że ludzie stają się tak pomieszani jeśli chodzi o to, co próbują osiągnąć w buddyzmie. W tej tradycji faktycznie próbują oni osiągnąć stany skanda, myśląc,że raczej one są oznaką sukcesu niż utrzymywanie nauczania, że „zwykły umysł jest Drogą.”
Sutra Surangama przecina się poprzez tą iluzję i w ten sposób Sutra Surangama jest najbardziej cenną sutrą jaka wg. mnie istnieje w dzisiejszym świecie. Potrafi ona odciągnąć ludzi od niewłaściwego i popchnąć w kierunku dobrego. Potrafi ona przypomnieć ludziom czym naprawdę jest Bodhi i naucza Ścieżki, która doprowadza do tego przeznaczenia.
Innym przykładem na to, że Sutra Surangama jest nieodzowna dla Dharmy dzisiaj jest sposób w jaki ukazuje, jak nawet demony mogą elokwentnie rozprawiać o Dharmie. W wielu tam opisanych stanach skanda, demon skanda będzie zręcznie mówił o Dharmie. Jestem pewien, że demony skanda nauczają bardzo głębokich wglądów i naprawdę wprawiają w osłupienie swoją publiczność. Myślę, że jedną ze słabości jaką my ludzie zachodu mamy jest nasze zamiłowanie do idei. Wielu ludzi zachodu, których pociąga buddyzm to często ludzie, którzy mogą być bardzo intelektualni i mózgowi—żyjąc w swoich głowach. Tacy ludzie mają tendencję by zrównywać wgląd z oświeceniem. Z pewnością nie równają oświecenia z czystością i zdrowotnością. Z tej przyczyny, jeśli napotkają na nauczanie, które wynika z głębokiego i doniosłego duchowego wglądu, przyjmą, że osoba, która je naucza, jest mędrcem.
Sutra Surangama rozbija mit jakoby dogłębne, duchowe wglądy wskazywały na to, że ktoś jest oświecony. Istnieje wielu ludzi, którzy oferują bardzo głębokie nauczanie a mimo to Sutra Surangama przypomina nam, że chociaż tacy ludzie mogą bardzo głęboko nauczać, ciągle mogą być nieczyści do szpiku swojej kości. Jak wielu guru i mistrzów poprzez lata udzielało głębokich nauk a mimo to bezwstydnie spadało z piedestału ponieważ nigdy nie przywiązywali żadnej wagi do wskazań moralnych? Na nieszczęście jest ich zbyt wielu by policzyć. Czcigodnego Mistrza utrzymywanie czystości podczas gdy nauczał jest wyjątkiem od reguły, nie normą.
Sutra Surangama jest ostrzegawczym światłem, które demaskuje wszystkich dewiacyjnych nauczycieli i dewiacyjne dharmy. Moją szczerą nadzieją jest to, że coraz więcej ludzi na całym świecie napotka Sutrę Surangamę, zasieje nasiona umysłu skruchy i będzie ślubować by praktykować Właściwą Ścieżkę.
źródło: http://cttbusa.org/





