English version
SferaDharmy.pl » Teksty » Moj Syn Jest Czym?

Moj Syn Jest Czym?

Mój Syn Jest Czym?

– zespół redaktorski

Bhikshu Heng Lai Bhikshu Heng Lai fot. Vajra Bodhi Sea

Nota Redaktorska:

Ten artykuł jest oparty na fragmentach innego artykułu napisanego przez matkę Mistrza Dharmy Heng Lai’a na potrzeby jej szkółki Anormalnej Psychologii, oferując wyjątkową perspektywę na zdarzenia w życiu jej syna. (Świeckie imię Mistrza Dharmy Lai’a to Eric Weber a imię po przyjęciu schronień to Guo Hui.).

Jego matka relacjonuje: „Eric urodził się w burzowy kwietniowy poranek 1946r.” Narodziny były traumatyczne. „Często myśleliśmy, że jego wrażliwość może jakkolwiek być związana z jego traumatycznymi narodzinami. Był niemalże doskonałym dzieckiem, cichy, zdrowy i niezwykle czujny. Jego głowa nigdy nie była spuszczona i wydawał się być niewyczerpaną gąbką absorbując wszystko wokół niego w każdej świadomej chwili swego życia. (Aby nie brzmiało to zbytnio bezmyślnie, proszę pozwolić mi powiedzieć, że przed nim urodziła się jego siostra a po nim jeszcze trzech braci. Spoglądając wstecz ciągle wydaję mi się, że jego dziecięce zachowanie było niezwykłe.)

„Kiedy dorastał jedna rzecz bardzo nas niepokoiła. Miał ekstremalnie niski próg bólu, presji czy reprymendy. Z tego powodu był on uważnym i posłusznym dzieckiem ale ciągle pamiętam z przerażeniem jedyny raz kiedy jego ojciec dał mu klapsa w wieku ok. lat czterech. Stracił wówczas przytomność. Kiedy było już po wszystkim zdaliśmy sobie sprawę, że wszystko czego było trzeba to najbardziej delikatna rozmowa.”

„Mój mąż był oficerem imigracyjnym i przeprowadzaliśmy się burzliwie mniej więcej co każde trzy lata. Przez burzliwie mam na myśli z Meksyku do Północnego Maine, do Nowego Jorku, na Bahamy, do Nowego Meksyku etc. Nasza rodzina była siłą rzeczy bardzo blisko. Na Bahamach Eric wyróżnił się ze swojego rodu swoją miłością do morza. Żeglował po Karaibach na ośmiostopowym czarterowym jachcie przez trzy lata i urósł rangą do pierwszego oficera.”

„Kiedy miał piętnaście lat przydarzyła mu się dziwna rzecz. Był w Miami z jachtem pomagając przy corocznym przeglądzie. Miał tam pozostać by pomóc odżeglować jacht z powrotem trzy tygodnie później, ale jednego ranka, zaledwie po trzech dniach pracy, powiedział swojemu kapitanowi, że musi natychmiast udać się do domu. „Do domu” to było na dalekiej wyspie Eleuthera na Bahamach. By się tam dostać trzeba było lecieć do Nassau a stamtąd wziąć następny lot na Eleuthera--drogie i zbyteczne. Kapitan (niech Bóg go błogosławi) nigdy nie zakwestionował tego ale przerwał operacje i zawiózł Erica na lotnisko. Kiedy wszedł do domu cztery godziny później dowiedział się, że jego wielce ukochana siostra zginęła w wypadku samochodowym tego ranka. Jak można wytłumaczyć taką rzecz? Tego typu rzeczy zdarzały się od tamtej pory często i zwykle były to sprawy związane z traumatycznymi wydarzeniami w życiu rodziny. Kiedyś jeden z jego braci stracił oko w wypadku. Eric wyszedł ze szkoły, przyszedł do domu i powiedział: ‘Co się stało? Jeszcze nikt mnie o niczym nie poinformował.”

Eric skończył studia, wstąpił do marynarki i żeglował przez dwa i pół roku. „I teraz sięgam do samego sedna sprawy,” kontynuuje jego matka w swoim piśmie. „To było podczas tego czasu, które spędził na morzu, kiedy miał DOŚWIADCZENIE, które zmieniło jego życie. Przebywał na otwartym morzu niedaleko Hiszpanii przez ok. trzy tygodnie. Obowiązki były raczej rutynowe, sprawdzanie boji; wachta była monotonna – zaczynała się o czwartej i kończyła o ósmej. Był na mostku o ok. 2-ej nad ranem w stanie opróżnionego umysłu „po prostu bycia tam”, kiedy całe jego ciało zostało jakby okryte doświadczeniem światła, jedności i całkowitym zrozumieniem wszechświata. Lśniące gwiazdy od horyzontu po horyzont, morze i jego statek były częścią jego a on częścią nich. Jak to opisywał czuł wtedy taką żywość, ekshalację i ‘przynależność’, że nic co było przedtem czy potem nie mogło się z tym równać. Powiedział że doświadczenie przygasało ale bardzo stopniowo. Ciągle było z nim przez następne dni i o dziwo jego nowe poczucie spokoju i rodzaj mocy udzielało się jego kompanom i naukowcom na pokładzie. To tak jakby ciągle go szukali, ciągnęli do niego, i inne tego typu rzeczy odbiegające normą od zwykłego sposobu zachowania się na pokładzie statku.”

Szukając wyjaśnienia tego doświadczenia Guo Hui odnalazł buddyzm i w końcu spotkał Mistrza po roku odkrywania medytacji w innym ośrodku. Po około dwóch tygodniach wystraszył się ogromem ślubów Mistrza i wrócił na Bahamy gdzie dowodził na czarterowym jachcie przez niemalże rok. „Jego pierwszym oficerem i kucharzem była piękna szwedzka dziewczyna,” relacjonuje jego matka, „i cała rodzina odetchnęła z ulgą. Dzięki Bogu, buddyjski kop już mu przeszedł!” Ale wtedy jednej nocy, „tak jak to opowiadał, siedział samotnie na rufie kiedy Opat pojawił się przed nim. Przysięgał że było to rzeczywiste, namacalne doświadczenie. Mistrz zasugerował, że nadszedł już czas by Guo Hui powrócił. Obawy i lęki Guo Hui o jego zdolność by być wartościowym uczniem i czy podoła kultywacji ortodoksyjnej Dharmy urosły tak, że niemalże przyćmiły jego doświadczenie, ale namacalna obecność Mistrza z jego penetrującą jasnością przetrwała tę próbę i przekształciła wątpliwości jego umysłu. Przez kilka dni współczująca obecność Mistrza przeniknęła wszystko i każdego w otoczeniu Kuo Hui. To doświadczenie rozwiało lęki Guo Hui i powrócił--tym razem już by zostać.”

„Tym razem pracował z pojedynczo ukierunkowanym umysłem,” kontynuuje jego matka. „Zakończył dwudziestodniowy post po to by przełamać się poprzez ‘drzwi’, które utrzymują umysł zniewolony poprzez ciało. Powiedział nam, że pamiętał każdy posiłek jaki kiedykolwiek spożył, dobry czy zły, w szczegółach. Jego zaabsorbowanie jedzeniem nie było na trzewiowym poziomie ale wyłącznie w jego umyśle. Zrelacjonował co znajdowało się dokładnie na stole w szczególnie zimny dzień Święta Dziękczynienia w Maine kiedy miał dziesięć lat. Miał kłopoty by przełamać się poprzez drzwi Dharmy podczas tego postu. Jego praktyka nabierała tempa. Zdecydował się na drugi post, Tym razem przez trzydzieści-pięć dni. To oznacza trzydzieści-pięć dni bez niczego oprócz jednej filiżanki wody dziennie. Eric jest wysoki na 183 cm i normalnie waży ok. 73 kg . Na koniec swojego postu miał 54 kg . Opowiadał że nie było takiego momentu by halucynował czy stracił świadomość tego, co go otaczało; jeśli już to post wyostrzył jego postrzeganie.”

Upasaka Guo Hui Czcigodny Mistrz z Bhikshu Heng Kung i Heng Kuan (stojący) i Upasaką Guo Hui Weber (siedzący), który pościł przez 35 dni w listopadzie 1975 r. przekazując zasługę na rzecz światowego pokoju. fot. Vajra Bodhi Sea

W grudniu 1976 roku Guo Hui przeniósł się do Miasta Dziesięciu Tysięcy Buddów by pomagać w jego zakładaniu. Opuścił dom 6-ego kwietnia 1976 roku, przyjął dziesięć wskazań nowicjusza, ogolił głowę i przyjął na siebie szaty buddyjskiego mnicha. W maju zintensyfikował swoją codzienną praktykę czyniąc śluby by kłaniać się w Skrusze Wielkiego Współczucia każdego dnia, by kłaniać się Sutrze Awatamsace każdego dnia, i by zmniejszać swoją konsumpcję żywności, ocenzurować to co czyta, i by przestać rozmawiać bez potrzeby. 30-ego sierpnia 1976 r. podczas pierwszego przekazu wskazań przeprowadzonego w Mieście Dziesięciu Tysięcy Buddów, Guo Hui otrzymał wskazania Bhikshu i stał się w pełni wyświęconym członkiem buddyjskiej Sanghi.

Na pytanie, „Dlaczego to zrobił?” Guo Hui mówi, „Ostateczną decyzję o opuszczeniu domu podjąłem podczas tego trzydziesto-pięcio dniowego postu kiedy zdałem sobie sprawę, że mój czas jako ludzkiej istoty jest bardzo krótki i bardzo cenny, i że prawdopodobieństwo znalezienia kogoś takiego jak Shifu to prawdopodobnie jeden na cztery miliardy.

źródło: Vajra Bodhi Sea